What I've been loving... when i was absent



Nareszcie! Wracam powoli do normalnego trybu życia i przechodzę z wysokich obrotów na nieco niższe. Najważniejszy egzamin zdałam i jestem z siebie zadowolona. Reszta na tą chwilę nie ma dla mnie znaczenia. Teraz czas na terapię posesyjną i mały odwyk od kawy :)

---

Mimo, że nie ma tego wiele postanowiłam się z wami podzielić moimi ulubionymi produktami ostatnich kilku tygodni. Nie wspomnę tutaj o moim nowym makijażowym sprzymierzeńcu, jednak pojawi się osobna notka bo zdecydowanie na nią zasłużył.

#1 Aussie 3 minutowa odżywka - producent obiecuje cuda na kiju i muszę przyznać, że większość swoich obietnic spełnia zamydlając mi oczy, a dokładniej zaklejając. Masa silikonu jaką nakładam dzięki niej na włosy, sprawia, że są mięciutkie w dotyku a końcówki nie są rozdwojone. Mi to w zupełności odpowiada, ponieważ przycinam regularnie włosy, a i te nie przyzwyczajają się do odżywki zbyt szybko.

#2 Eos miętowy balsam do ust - towarzyszył mi w cieplejsze dni i zapewniał swego rodzaju komfort. Przyjemny chłodek był (i jest) idealny. Nie mylcie go ze szczypaniem - czuje się tylko zimno na ustach i słodycz kiedy go spróbujemy ;)

#3 Lakier Deborah Lippmann - Stairway to heaven to mój idealny top coat. Dodawał ekstra uroku każdemu lakierowi, pięknie się mienił, ale największym jego plusem jest łatwość w zmywaniu. Mimo swojej brokatowej formuły zmywanie go nie było trudniejsze od zmywania normalnego lakieru. Magia!

9 komentarzy:

  1. Piękny brokat ! ♥ Zainteresowała mnie ta odżywka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. chętnie bym się skusiła na balsam do ust :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiam się nad tym lakierem Deborah Lippmann. Widziałam je u innej blogerki ale w kosmicznej jak dla mnie cenie i dlatego zastanawiam się gdzie i za ile Ty dopadłaś swój egzemplarz?? czy są warte swojej ceny??

    Ogólnie żadnych kosmetyków z w/w nie znam, a na to jajko błyszczyk szał mnie ominął, bo nie widze w nim nic szczególnego poza ceną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swój lakier dostałam w prezencie więc dokładnej ceny nie znam, ale wiem, że swego czasu były w tkmaxx po ok 25 zł
      A eosy mam po 3 $ więc w tym wypadku cena jest dość adekwatna :) Na pewno nie dałabym za jajeczko 30 zł...

      Usuń
  4. Gratuluję ;) fioletowa wersja jest bardzo fajna - mam i w zimie dawała radę elektryzowaniu włosów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Z odżywką lubię się już od roku, a ostatnio dostałam wersję 3 min strong - będę próbować

      Usuń
  5. Nie znam żadnego z tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny lakier!
    Pomadka EOS musi być świetna. Słyszę o niej same dobre opinie :)


    MÓJ BLOG - KLIK! :)

    OdpowiedzUsuń