Milion and one


Chyba już wszyscy o nich mówili, ale jestem aktualnie zakochana w Color Tattoo Maybellinu. Są po prostu idealne pod każdym względem i nie mogę wyjść z zachwytu. To zaledwie czubek góry lodowej jeśli chodzi o moje zakupy w Stanach, ale zwyczajnie jest mi wstyd (za dużo kosmetyków, za dużo...)


Przejdźmy jednak do bohaterów ostatniego miesiąca. Kolory które wybrałam to 70 Barely Branded i 55 Inked in Pink. Moim faworytem zdecydowanie jest ten drugi, ale pierwszy szampański odcień też daje radę. Inked in Pink to piękny metaliczny róż z odrobiną złota w sobie.

Kocham je za trwałość i konsystencje. Fajnie rozprowadzają się na powiece, a rano są świetne dla makijażowych leniwców. Cień + tusz + korektor i jesteśmy gotowe do wyjścia. Co do wytrzymałości już na powiekach mogę o dziwo zgodzić się z opakowaniem. 24 h i to na powiekach nie tak idealnych jakby się chciało (dodam że został nawet potraktowany wodą  podczas wypadu nad jezioro)

Wyczuwam dłuższy romans z tymi dwoma małymi słoiczkami :) xo


7 komentarzy:

  1. Ojej jakie śliczne, dziewczęce kolorki! Uwielbiam takie :) Romansuj z nimi ile się da :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne kolorki ! Zamarzył mi się numerek 70 ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super kolory :) Też mnie kuszą :D

    OdpowiedzUsuń
  4. nawet nie żartuj tylko się chwal :D takiej okazji jak zakupy w stanach po prostu nie można przegapić :D

    OdpowiedzUsuń
  5. czemu tych kolorków u nas nie ma? :( cudo!

    OdpowiedzUsuń